
Widok na główną partię stanowiska Wadi Khashab – cmentarzysko zwierzęce.
Archeolog-amator gdzieś po przeciwnej stronie oceanu spędza kolejny wieczór na wirtualnej podróży przez pustkowia Gór Morza Czerwonego. Śledzi pozostałości rzymskich szlaków łączących Dolinę Nilu z wybrzeżem Czerwonomorskim. Ruiny wojskowych fortów, zapadłych mieścinek wokół studni czy kopalni szlachetnych kamieni. Jakość zdjęć satelitarnych dostępnych przez Internet jest wręcz zadziwiająca – widać krzewy, większe skały, układ różnych frakcji piasku i żwiru segregowanych przez wodę, która pojawia się tu zaledwie raz na kilka lat. Niemal dokładnie po środku gór jest takie miejsce gdzie przełęcze oddzielają naturalne szlaki dążące ku rzece – na zachód i ku morzu – w kierunku przeciwnym. To właśnie tu, zatopiony w fantastycznej rzeczywistości podróży ponad czasem i przestrzenią odnajduje twór nienaturalnie geometryczny. Dzieli się swoim spostrzeżeniem z człowiekiem, który od zawsze żyje przeszłością tej krainy i jak nikt inny zna jej sekrety – Stevenem Sidebotham z Uniwersytetu Delaware. Ten jednak bezradnie rozkłada ręce – widzi podobne rzeczy po raz pierwszy, a zaprzyjaźnieni Beduini zdają się nie rozumieć o jakim antycznym miejscu tym razem opowiadają archeolodzy. Z koordynatami GPS są jednak w stanie tam dotrzeć nawet bez pomocy przewodnika, zatem postanowione – w kolejny piątek wykonają tą podróż bez użycia satelitarnego podglądu. Kolejny piątek jest dobrym dniem, bo jest to dzień wolny od pracy na głównym stanowisku polsko-amerykańskiej misji w Berenike.

Dokumentowanie zniszczonego kręgu kamiennego.
Wadi Khashab – Dolina Drewna to miejsce prawdziwie magiczne. Na co dzień żyje tu rodzina beduińska składająca się z mężczyzny, kobiety, 3 psów, 2 osłów, 1 wielbłąda i stadka kóz. I jeszcze niezliczona rzesza postaci zaklętych w kamieniu – świadków dni, które już przeminęły, choć nikt nie jest w stanie określić jak dawno temu trwały. Nikt zresztą nie wymienia ich imion – wspominając o tym miejscu Beduini mówią jedynie o drewnie z usychających akacji. A te kamienie? Nic o nich nie chcą mówić.
Kamienie oddzielają się tu w specyficzny sposób – na skutek erozji pękają w długie i wąskie ciosy. To głównie bazalty, które dźwięczą pod stopami niczym naturalne, monstrualnych rozmiarów cymbałki. Z takich ciosów ludzie wybudowali coś na kształt palisady o średnicy 18 m. Najwyższe z ciosów mają 2 m wysokości i wciąż sterczą niemal pionowo z ziemi. Wnętrze przeryte jest licznymi kraterami rabunkowymi – nie jesteśmy pierwszymi zainteresowanymi tym miejscem… Na wierzchu jednej ze świeższych hałd archeolodzy odnajdują kości dużego zwierzęcia. Ale na tym kończy się pierwsze rozpoznanie stanowiska – nagły telefon odebrany przez egipskiego inspektora nakazuje natychmiastowy powrót do Berenike. Bez pozwoleń egipskiej armii nie ma wstępu do tej strefy – to szlak przemytników i egipsko-sudańskiego pogranicza.
Analizy zebranych kości wykazują jednoznacznie, że pochodziły od prymitywnego bydła, jakie odeszło z tych terenów gdzieś w końcu prahistorii (tzn. przed powstaniem egipskich królestw). Rozmiary i niezwykła forma kamiennej struktury także oddziałują na wyobraźnię i nie pozwalają przejść obok bez zadania choćby kilku pytań. Czym było to miejsce? Z którym okresem ludzkiej przeszłości było związane? Podobne stanowiska określane są w kategoriach „kultowych” – oderwanych od świata doczesnego – cmentarzysk, sanktuariów, astronomicznych obserwatoriów…

Jedna z niewielkich steli kamiennych otaczających zniszczony krąg.
W styczniu 2012 nadal nie mamy pewności, czy uda nam się odwiedzić Wadi Khashab po raz kolejny i zarejestrować choćby poszlaki wskazujące na datowanie tej tajemniczej budowli. Dzięki wytrwałości Iwony Zych (Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego) w syzyfowym procesie walki z biurokratycznym molochem – mamy co prawda zielone światło od SCA (egipska służba starożytności) ale to wojsko kontroluje faktyczne ruchy w interiorze. Postanawiamy zaryzykować. Jeśli nie powiedzą stanowczo NIE – uznamy to za przyzwolenie. Wynajętym pickupem, z piątką kopaczy ruszamy przed świtem w kierunku Wadi Khashab.
Kiedy podążasz do takiego miejsca po raz pierwszy, nigdy nie wiesz, czego się spodziewać. Co tam zastaniesz? Czy pomiędzy kamieniami dostrzeżesz wzór dawnego wątku? Czy śledząc układ nawarstwień poprawnie odczytasz historię tego miejsca? Czy odnajdziesz odpowiedzi na podstawowe choćby pytanie – czym to miejsce było? Jak dalece irracjonalne mogą być twoje wytłumaczenia aby zachować równowagę pomiędzy suchymi opisami materii a ich dawno utraconymi znaczeniami?

- Jedna z megalitycznych steli otaczających cmentarzysko zwierzęce.
Pierwszego dnia odkrywamy, że poza główną strukturą kamienną, otoczoną powalonymi stelami kamiennymi, w odległości ok. 50 m na NW jest kolejny – całkowicie zniszczony krąg kamienny. Również i on był otoczony wieńcem znacznie mniejszych steli, z których niektóre wciąż jeszcze zachowały swe oryginalne położenie. Nieco dalej napotykamy kilka niewielkich bruków kamiennych – być może grobów – a jeszcze dalej – wciąż na tej samej linii – niezwykły zespół kamiennych steli tworzących idealną formę „muszki-szczerbinki”. W co była wycelowana ta instalacja? Czy cały kompleks był orientowany względem markerów terenowych, astronomicznych czy może symbolicznych? Wiemy już znacznie więcej – a raczej potrafimy zadać więcej pytań, choć nadal nie znamy odpowiedzi na większość z nich… Mierzymy, rejestrujemy, dokumentujemy…

- Owalny bruk kamienny – prawdopodobnie grób.
Kolejne dni spędzamy w obrębie głównej struktury stanowiska. Zakładamy wykop sondażowy o szerokości 1 m przecinający całe założenie. Po usunięciu warstwy gruzu kamiennego docieramy do oryginalnego poziomu użytkowego z czasu powstania stanowiska. Czerwona laterytowa gleba spękana z wysychania jest zupełnie inna niż współczesne dno doliny – piaszczysto-żwirowe, szare lub żółtawe. Ten kolor wskazuje na zupełnie inny klimat w jakim powstało i funkcjonowało stanowisko. Lepszy klimat – wilgotniejszy, nienaznaczony erozją w takim wymiarze jak dziś. W obrębie wąskiego wykopu natrafiamy na pozostałości trzech kamiennych kurhanów o średnicy ok. 3 m każdy. Każdy z nich nosi ślady rabowania – z jednego z nich pochodziły kości prymitywnego bydła zebrane 2 lata temu. W dwu przypadkach wkop rabunkowy zniszczył większą część oryginalnego pochówku. Rabusie jakby nie mogli uwierzyć, że to już wszystko i kopali znacznie głębiej. W jednym przypadku – być może pomni wcześniejszego zawodu – po dotarciu do szkieletu zarzucili dalsze prace. Na szczęście dla nas – dzięki temu udało nam się zarejestrować kompletny szkielet krowy w oryginalnym ułożeniu. Niestety pochówek nie był wyposażony w żadne przedmioty, które przybliżałyby jego datowanie. Same kości również zawierały tak niewielką dawkę kolagenu, że datowanie radiowęglowe nie dawałoby miarodajnego wyniku… Z całą pewnością były one bardzo stare.

- Tajemnicza instalacja określona jako „muszka-szczerbinka”.
Zamknięty charakter tego stanowiska i wybitnie ceremonialny charakter pochówków zwierzęcych pozwala na stwierdzenie, że mamy do czynienia z obiektem bez żadnych dotychczasowych analogii. Jedyne poszlaki dotyczące chronologii stanowiska to specjalne znaczenie prymitywnego bydła, jakie odnajdujemy w subsaharyjskich kulturach epoki neolitu i brązu. Bukraniony (czołowe partie czaszek bydlęcych z monumentalnymi rogami) odnajdujemy na cmentarzyskach tych okresów w dolinie Nilu jako jeden z ważniejszych wyznaczników prestiżu chowanej osoby. Nadzwyczaj rzadko jednak odnajdywano celowe pochówki wyłącznie zwierząt – pojedyncze znaleziska tego typu pochodzą z Pustyni Zachodniej i egipskiej partii Doliny Nilu. Kontekst pochówków z Wadi Khashab – megalityczne instalacje wyraźnie orientowane w kilku kierunkach również odpowiadają znaleziskom z okresu późnego neolitu – świtu cywilizacji, jakie znamy z antycznego Egiptu czy Bliskiego Wschodu.
Pomimo wielokrotnego rabowania stanowiska w przeszłości jego elementy nadal pozostają w czytelnych układach przestrzennych umożliwiających odtworzenie ich wzajemnych relacji i próby przełożenia ich na znaczenia symboliczne. Dalsze badania w ramach projektu pod kierownictwem Piotra Osypińskiego (Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego we współpracy z Fundacją PATRIMONIUM) ukierunkowane będą na pełniejsze rozpoznanie pierwotnego rozmieszczenia poszczególnych składowych stanowiska oraz jego wydatowanie. Badania te stanowią zaledwie preludium do studiów nad prahistorią tej części Egiptu – do tej pory znanej ze swych antycznych miast i kopalni i postrzeganej raczej jako ziemia jałowa – zbyt niegościnna dla jakiegokolwiek osadnictwa – zwłaszcza we wcześniejszych okresach.
Autor tekstu i zdjęć: Piotr Osypiński.

Jaki kierunek wskazuje ta instalacja?

Pozostałości beduińskiego siedliska z użyciem dokładnie takich samych ciosów kamiennych.

Beduiński mebel wielofunkcyjny – chroni zapasy przed psami i słońcem.

Marek Woźniak (misja Berenike) jako skala dla współczesnego umocnienia żerdzi, na której wspierało się zadaszenie.

Współczesny grób (muzułmański) zbudowany z ciosów kamiennych.

Sondaż 1/2012 w centralnej partii cmentarzyska zwierzęcego.

Wkop rabunkowy, z którego pochodziły kości zebrane w 2010.

Kolejny duży wykop rabunkowy.

Nawarstwienia ponad grobowcem zwierzęcym z widocznym zasypem wkopu rabunkowego.

Nienaruszony pochówek zwierzęcy pod częściowo odsuniętymi płytami nadbudowy grobowej.

Detal szkieletu zwierzęcego.

Ciosy kamienne reutylizowane przez rabusiów jak szalunek nazbyt głębokiego wkopu.

Kolejny pochówek zwierzęcy – ograbiony w przeszłości.

Wadi Khashab Project ‘2012 team.